Szukaj na tym blogu

czwartek, 7 maja 2015

Na czym polega Boże "przyciąganie"?

Pytanie: Jak rozumieć słowa Jezusa:

J 6, 65: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie zostało dane przez Ojca”.

J 6, 44: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał”.

*****
Odpowiedź: Te dwa zdania w/w zdania wyrażają przekonanie o pierwszeństwie i konieczności Bożej łaski. Zdania te są używane przez kalwinistów w celu uzasadnienia predestynacji do potępienia: są ci, którzy nie zostali pociągnięci przez Boga do Jezusa, z czego wyciągają wniosek o całkowitej bierności ludzkiej, którzy nie są w stanie odpowiedzieć na Boży głos, o ile On sam ich nie pociągnie. Z tym wszystkim można się zgodzić, o ile rozumie się owo „pociągnięcie” czy „przyciągniecie” jako działanie miłości. To prawda, że nie wszyscy zostali pociągnięci do Jezusa, ale lepiej jest powiedzieć: Nie wszyscy dali się przyciągnąć. I wtedy już mamy do czynienia z katolicką interpretacją, w której jest miejsce na Boże wołanie i przyciąganie z jednej strony, i na wolność ludzką z drugiej. To przyciąganie nie można rozumieć, jako przyciągania, które niweczy wolność ludzką. Takie rozumienie jest w istocie zaprzeczeniem Bożej miłości.


Przyciąganie Boga jest przyciąganiem miłości: można za nim pójść i można mu się przeciwstawić. Potwierdzeniem tego są inne słowa Pana: „A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie”. (J 12:32 BT). Nie tylko w jęz. polskim, ale także w grece biblijnej mamy do czynienie z jednym i tym samym czasownikiem (przyciągać), co w J 6, 44. Jezus wywyższony na krzyżu jest największym dowodem miłości Boga do człowieka. Z krzyża przyciąga wszystkich. Czy wszyscy dają się o tym przekonać? Czy wszyscy dają się przyciągnąć? Nie. Jezus przyciągający wszystkich, ma ręce ukrzyżowane. Jego „przyciągające wszystkich”, a przecież ukrzyżowane, ręce wyrażają, na czym to przyciąganie polega: jest to przyciąganie miłości, która przyciąga, ale nie zniewala.

1 komentarz:

  1. Pięknie, prosto i.. krótko ;-)
    Bóg zapłać.

    OdpowiedzUsuń