Szukaj na tym blogu

sobota, 7 stycznia 2012

Św. Augustyn: Jak można zasłużyć na niebo, jeśli jest ono darem Bożym?

Wiara źródłem dobrych uczynków

W końcu oświadcza św. Paweł: ‘Wiarym dochował’ (2 Tm 4:7), lecz mówi to ten sam, który gdzie indziej powiedział: ‘Miłosierdzia dostąpiłem, abym był wierny’ (1 Kor 7:25). Nie powiedział: ‘Miłosierdzia dostąpiłem, ponieważ byłem wierny’, lecz: ‘abym był wierny’. W ten sposób Apostoł wykazuje, że wiarę posiadać można tylko z miłosierdzia Bożego; nadto podnosi jej darmowy charakter. Najwyraźniej uczy o tym św. Paweł, kiedy mówi: ‘Łaską zostaliście zbawieni przez wiarę, i to nie jest z was, bo i ona jest darem Bożym’. Mogliby bowiem powiedzieć [pelagianie]: ‘otrzymaliśmy łaską sami, ponieważ uwierzyliśmy’, w ten sposób przypisując sobie wiarę, a Bogu łaskę. Dlatego to Apostoł, powiedziawszy: ‘przez wiarę’, dodaje: ‘nie z uczynków, aby się nikt przypadkiem nie chlubił’ (Ef 2:8-9). Pisząc to zdanie św. Paweł nie zaprzeczył potrzebie dobrych uczynków, ani nie podważył ich wartości; przecież sam mówi, że ‘Bóg oddaje każdemu według jego uczynków (por. Rz 2:8). Lecz, zdaniem Apostoła, uczynki są z wiary, a nie wiara z uczynków. Stąd Bóg jest u początku wszystkich uczynków sprawiedliwości, u kolebki wiary, o której rzekł Nauczyciel Narodów: ‘Sprawiedliwy z wiary żyje’ (Rz 1:17).

Ludzie nie pojmując słów Apostoła: ‘Sądzimy bowiem, że sprawiedliwy staje się przez wiarę bez uczynków Zakonu’ (Rz 3:28), mniemali, że jego zdaniem człowiekowi wystarczy sama wiara, choćby i żył źle i nie miał dobrych uczynków. W żadnym wypadku nie był to pogląd tego, który był ‘naczyniem wybranym’ (por. Dz 9:15). To prawda, że Paweł stwierdza w Liście do Galatów: ‘Albowiem w Chrystusie Jezusie nie znaczy nic, ani obrzezanie, ani jego brak’, ale zaraz dodaje: ‘lecz wiara przez miłość czynna’ (Ga 5:6). Taka właśnie wiara oddziela wiernych Bogu od nieczystych szatanów, bo i oni, jak mówi Apostoł Jakub: ‘Wierzą i drżą’ (2:19), ale nie czynią dobrze: nie mają więc tej wiary, którą żyje sprawiedliwy, to jest wiary czynnej przez miłość, dzięki której Bóg daje mu życie wieczne zgodnie z jego uczynkami. Lecz ponieważ także i dobre uczynki otrzymujemy od Boga, od którego mamy i wiarę, i miłość, przeto tenże Nauczyciel Narodów nazwał życie wieczne łaską.


Jak można zasłużyć na niebo, jeśli jest ono darem Bożym?

I stąd powstaje niemałej wagi zagadnienie, które z łaską Bożą musimy rozwiązać. Jeśli życie wieczne jest nagrodą za dobre uczynki, zgodnie z bardzo wyraźną nauką Pisma św.; ponieważ ‘ Bóg odda każdemu według uczynków jego’ (Rz 2:6); jakże życie wieczne może być łaską, skoro łaski nie otrzymujemy za uczynki, lecz darmo? Przecież ten sam Apostoł powiada: ‘Także wszakże, który pracuje, nie poczytuje się zapłaty za łaskę, ale za rzecz należną’ (Rz 4:4). I znowu św. Paweł: ‘Według łaski wybrania reszta została zbawiona’, do których to słów dodaje następujące wyjaśnienie: ‘Jeżeli z łaski, to już nie z uczynków, bo inaczej łaska nie jest łaską’ (Rz 11:6). Czyżby życie wieczną było łaską uzyskaną dzięki uczynkom? A może Apostoł nie nazwał życia wiecznego łaską? Tak wyraźnie to powiedział, że w żadnym przypadku nie można zaprzeczyć, że i jak świadczą jego słowa Listu do Rzymian, nie pragnie mieć [w tym] mieć bystrego badacza, lecz tylko pilnego słuchacza. Paweł zatem, stwierdziwszy, że ‘zapłatą grzechu jest śmierć’, natychmiast dodaje: ‘Łaska Boża to żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym’ (Rz 6:23).


Nasze zasługi są darem Bożym

Wyżej przedstawione zagadnienie wydaje się nierozwiązalne, jeśli dobrym uczynkom, za które Bóg daje żywot wieczny, odmówimy charakteru łaski Bożej. Z tej właśnie racji mówi Pan Jezus: ‘Beze Mnie nic uczynić nie możecie’ (J 15:5); a Apostoł napisał do Efezjan: ‘Łaską zostaliście zbawieni przez wiarę, i to nie z was, bo jest ona darem Bożym, aby się przypadkiem nikt nie chlubił (2:8-9). Wszakże św. Paweł dostrzegał możliwość takiego wykładu wyżej zacytowanych słów, który by przekreślał konieczność dobrych uczynków dla wiernych i głosił wystarczalność samej tylko wiary. Widział również zagrażającą ludziom możliwość popadnięcia w zarozumiałość, wypływającą z rzekomej samowystarczalności w czynieniu dobrze. Dlatego zaraz dodaje: ‘Albowiem dziełem Jego jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie na dobre uczynki, które Bóg przedtem przygotował, abyśmy je pełnili’ (Ef 2:10). Co to znaczy, że św. Paweł, zalecając łaską w tych słowach: ‘Nie z uczynków, aby się kto przypadkiem nie chlubił’, uzasadnia to zdanie w sposób następujący: ‘Jego bowiem jesteśmy dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych uczynków’? Co zatem znaczy: ‘Nie z uczynków, aby się przypadkiem nikt nie chlubił’? Lecz słuchaj i zrozum. Apostoł powiedział: ‘Nie z uczynków – jako twoich istniejących z ciebie i przez ciebie; lecz z tych, ze względu na które Bóg cię uczynił i stworzył’, to bowiem wyraża tymi słowy: ‘Dziełem Jego jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie’.

Nie to stworzenie, przez które staliśmy się ludźmi, ma na myśli św. Paweł; lecz to, o którym mówił (oczywiście będący już człowiekiem) Psalmista:; ‘Serce czyste stwórz we mnie, Boże’ (Ps 50:12). O takim stworzeniu mówi Apostoł: ‘Jeśli tedy kto jest w Chrystusie, jest nowym stworzeniem: dawne rzeczy przeminęły, oto wszystko nowym się staje. A wszystko z Boga’ (2 Kor 5:17-18). Bóg nas utworzył, to jest ukształtował i stworzył ‘dla dobrych uczynków’, których my nie przygotowaliśmy, lecz Bóg przygotował, abyśmy je pełnili

Przeto najmilsi, jeśli nasze dobre życie nie jest niczym innym niż łaską Bożą, to bez wątpienia i życie wieczne, będące nagrodą na dobre życie, jest łaską daną darmo, bo darmo Bóg daje dobre życie, wynagradzając je życiem wiecznym. Wszakże dobre życie, wynagradzane życiem wiecznym, jest tylko łaską, podczas gdy życie wieczne, które nagradza życie wieczne, jest łaską za łaskę, jakoby słuszną zapłatą, aby prawdą się okazało, co nią jest rzeczywiście, że Bóg ‘odda każdemu według uczynków jego’ (Mt 16:27).


Niebo jest »łaską za łaskę«. Niezbędna jest współpraca wolnej woli.


Może zapytacie się czyśmy w Piśmie św. czytali: ‘Łaską za łaskę’. Macie przecież Ewangelię według Jana, jaśniejącą tak niezwykłym światłem, gdzie Jan Chrzciciel mówi o Chrystusie Panu: ‘A z pełności Jego myśmy wzięli łaskę za łaskę’ (J 1:16). Z Jego więc pełni wzięliśmy, stosownie do naszej wiary, jakoby nasze ‘cząstki’, abyśmy dobrze żyli. Przecież ‘Bóg podzielił miarę wiary’ (Rz 12:3), ponieważ ‘każdy ma własny dar od Boga, jeden tak, a drugi inaczej’ (1 Kor 7:7), chociaż jest ta sama łaska. Ponadto otrzymamy ‘łaskę za łaskę’, kiedy Bóg da nam życie wieczne, o którym mówi Apostoł: ‘Łaska Boża to żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym’ (Rz 6:23), stwierdziwszy przedtem, że zapłatą grzechu jest śmierć’. Słusznie nazwał śmierć ‘zapłatą’, ponieważ śmierć wieczną otrzymuje się jako należność za służbę szatanowi. Apostoł mógł powiedzieć, i słusznie powiedziałby: ‘Zapłatą zaś sprawiedliwości życie wieczne’; jednak wolał powiedzieć: ‘A łaska Boża to żywot wieczny’, abyśmy pojęli, że Bóg nas prowadzi do życia wiecznego nie za zasługi nasze, lecz dzięki zmiłowaniu swemu. O tym mówi w Psalmie mąż Boży zwracając się do duszy swojej: ‘Wieńczy cię litością i miłosierdziem’ (Ps 102:4). Czy nie za dobre uczynki swoje otrzymuje człowiek wieniec? Oczywiście, lecz ponieważ dobrze uczynki w ludziach wykonuje Ten, o którym mówi Apostoł: ‘Albowiem Bóg jest tym, który w was działa chęć i sprawia wykonanie według swego upodobania’ (Flp 2:13), Psalmista powiedział: ‘Wieńczy cię litością i miłosierdziem’, ponieważ z Jego zmiłowania spełniamy dobre uczynki, za które otrzymujemy wieniec. Wszakże nie wolno myśleć, by Apostoł znosił wolną wolę przez wyżej cytowane słowa: ‘Albowiem Bóg jest tym, który w was sprawia wykonanie według swego upodobania’. Gdyby tak było, nie powiedziałby przedtem: ‘Z bojaźnią i drżeniem o wasze zbawienie się troszczcie’ (Flp 2:12). Nakazując Filipianom działanie, Apostoł odwołuje się do ich wolnej woli. Dlatego jednak zaleca tym wiernym pracować ‘z bojaźnią i drżeniem’, aby nie przypisywali dobrych uczynków sobie i nie wynosili się z ich racji jako czegoś własnego. To tak, jak gdyby ktoś zapytał Apostoła mówiąc do niego: »Dlaczego rzekłeś ‘z bojaźnią i drżeniem’?« i taką otrzymałby odpowiedź: ‘Albowiem Bóg jest tym, który w was wywołuje [chęć]’. Jeśli się lękacie i drżycie, to znaczy nie wynosicie się z powodu waszych dobrych uczynków, ponieważ Bóg je w was wykonuje’. (św. Augustyn, „Traktaty o łasce”, str. 121-124)

piątek, 6 stycznia 2012

Św. Augustyn o wolności woli

Pismo św. wykazuje wolność woli

Bóg zaś objawił nam w swoim Piśmie, że człowiek posiada wolną wolę. Przypominam wam sposób objawienia tej prawdy słowami nie ludzkimi, lecz Boskimi. Najprzód same przykazania Boże nie byłyby człowiekowi pożyteczne, gdyby nie miał wolnej woli. Wszak ona je zachowuje i w ten sposób człowiek dochodzi do obiecanej nagrody. Po to Bóg dał przykazania, by człowiek nie usprawiedliwiał się niewiedzą, jak to Pan w Ewangelii mówi o Judejczykach: ‘Gdybym był nie przyszedł i nie mówił do nich, nie mieliby grzechu. Lecz teraz nie mają wymówki z grzechu swego’ (J 15:22). O jakim grzechu mówi Pan? Przecież tylko o owym wielkim grzechu, którego mieli się dopuścić zabijając Go. Przytoczone słowa Zbawiciela dowodzą, że z góry o tym wiedział. Żydzi nie byli bez winy nawet przed przyjściem do nich Chrystusa w ciele. Podobnie mówi Apostoł: ‘Spada bowiem gniew Boży z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy prawdę Bożą zagłuszają, ponieważ to, co można poznać o Bogu, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. Bo niewidzialne Jego przymioty, nawet wiekuista moc Jego i Bóstwo, od stworzenia świata przez dzieła Jego dla umysłu widzialne się stały, tak że od winy wymówić się nie mogą’ (Rz 1:18-20). Apostoł nazywa ich ‘niewymówionymi’, bo nie uznaje usprawiedliwienia, jakim zwykle posługuje się pycha ludzka: gdybym wiedział, uczyniłbym; dlatego nie uczyniłem, że nie wiedziałem, albo: gdybym wiedział, uczyniłbym; dlatego nie uczynię, że nie wiem. To usprawiedliwienie traci swą moc, kiedy ludzie otrzymują przykazanie lub gdy udziela się im pouczenia, jak unikać grzechu.


Nie wolno obciążać Boga odpowiedzialnością za własne grzechy

Lecz są ludzie, którzy usiłują zasłonić się Bogiem. Do nich zwraca się Apostoł Jakub: ‘Niech nikt doznając pokusy nie mówi, że przez Boga jest kuszony, albowiem Bóg nie podlega pokusie do złego i sam nikogo nie kusi. Lecz każdego kusi pociąg i przynęta pożądliwości. A dopiero potem, gdy pożądliwość owoc wydaje, rodzi grzech, a grzech dokonany rodzi śmierć’ (1:13-15). Tym, którzy szukają podobnego usprawiedliwienia, Księga Przypowieści Salomona odpowiada: ‘Nierozsądek męża gwałci drogi jego; Boga oskarża w sercu swoim’. (18:22 LXX-19:3). A Autor Eklezjastyka mówi: ‘Nie mów: ze względu na Pana odstąpiłem, czego On nienawidzi, nie czyń. Nie mów: On mnie w błąd wprowadził, bo Mu nie potrzeba człowieka grzesznego. Wszelkiej obrzydliwości Pan nienawidzi i nie podoba się bojącym się Go. On na początku stworzył człowieka i pozostawił go w mocy rady jego. Jeśli będziesz chciał, zachowasz prawa i wiarę miłą. Kładzie przed tobą ogień i wodę; do czegokolwiek chcesz, wyciągnij rękę swoją. Przed obliczem człowieka życie i śmierć, a cokolwiek mu się podoba, będzie mu dane’ (15:11-18). Oto bardzo jasno widzimy, jak wyraźnie Pismo św. podkreśla wolność woli.


Zobowiązując wolę, Boże przykazania zakładają, że jest ona wolna

Co znaczy, że Bóg na tylu miejscach Pisma św. każe zachować i wypełniać wszystkie swoje przykazania? Po co rozkazuje, jeśli nie ma wolnej woli? Dlaczego za Psalmistą głosić, że szczęśliwym jest ten, którego ‘wola była w Zakonie Pańskim’? (Ps 1:7). Czy nie oznacza to, że człowiek przy pomocy woli opiera się na prawie Bożym? A wiele przykazań imiennie odwołuje się do woli, jak np.: ‘Nie daj się zwyciężyć złu’ (Rz 12:21) i inne podobne: ‘Nie bądź jak koń i muł, które nie mają rozumu’ (Ps 31:9); ‘Nie odtrącaj rad matki swojej’ (Prz 1:9); ‘Nie bądź we własnych oczach mądrym’ (Prz 3:7); ‘Nie odstępuj od karności Pańskiej’ (Prz 3:11); ‘Nie zaniedbuj Zakonu’ (Prz 3:1; 4:2); ‘Nie uchylaj się dobrze czynić biednemu’ (Prz 3:27); ‘Nie dopuszczaj się zła względem przyjaciela’ (Prz 3:29); ‘Nie słuchaj chytrej niewiasty’ (Prz 5:3); ‘Nie chciał zrozumieć, aby dobrze czynić’ (Ps 35:4); wreszcie: ‘Nie przyjęli karności’ (Prz 1:29), i tyle jeszcze innych niezliczonych tekstów Starego Testamentu wskazuje na wolną wolę człowieka. Ten sam dowód z nie mniejszą oczywistością znajdujemy w Księgach Nowego Testamentu w Ewangeliach i Listach apostolskich, gdzie czytamy: ‘Nie skarbcie sobie skarbów na ziemi’ (Mt 6:19), ‘Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało’ (Mt 10:28), ‘Kto chce za Mną iść, niech się zaprze samego siebie’ (Mt 16:24), ‘Pokój na ziemi ludziom dobrej woli’ (Łk 2:14). Tak samo słowa Apostoła Pawła: ‘Niechaj czyni, co zechce; nie zgrzeszy, jeżeli wyjdzie za mąż. Ale i ten, kto, wolny od przymusu, będąc panem swojej woli, powziął mocne postanowienie i w sercu swoim rozważył zachować córkę swą dziewicą, dobrze czyni’ (1 Kor 7:36-37). Podobnież mówi w dalszym ciągu tegoż Listu: ‘Jeżeli bowiem to czynię z własnej woli, mam zapłatę’ (9:17), oraz gdzie indziej wyrażając się, jak następuje: ‘Bądźcie trzeźwi, jak należy, i nie grzeszcie’ (15:34). Także w Drugim Liście do Koryntian czytamy: ‘Aby jak ochocza była chęć, tak też było i wykonanie z tego, co macie’ (8:11). Do Tymoteusza zaś zwraca się św. Paweł: ‘Bo gdy miłowały [wdowy] dobrobyt żyjąc w Chrystusie, chcą iść za mąż’ (1 Tm 5:11). W Drugim Liście do tego samego ucznia swojego stwierdza: ‘Lecz wszyscy, którzy chcą żyć zbożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowania cierpieć będą’ (3:12). Samego zaś Tymoteusza napomina w następujący sposób: ‘Nie zaniedbuj danej ci łaski’ (1 Tm 4:14), a do Filemona mówi: ‘Żeby dobrodziejstwo twoje nie było jakoby z przymusu, ale z twojej woli’ (Flm 14). Nawet niewolników upomina, by panom swoim ‘służyli z serca z dobrą wolą’ (Ef 6:6-7). Podobnie Jakub Apostoł poucza: ‘Nie błądźcie, bracia moi, i nie miejcie wiary w Pana naszego Jezusa Chrystusa ze względu na osoby’ (2:1), oraz: ‘Nie uwłaczajcie jeden drugiemu’ (4:11). Również Jan w swoim Liście woła: ‘Nie miłujcie świata’ (1 J 2:15) i w tym podobnie, gdzie się mówi: ‘Nie chciej tego, lub nie chciej tamtego’; względnie, gdzie Boże upomnienia wymagają współpracy woli dla wykonania jakiegoś czynu lub poniechania go, a więc tym samym dostatecznie wykazują istnienie wolnej woli. Niech zatem nikt nie oskarża w sercu swoim Boga, ale niech każdy przypisuje sobie swój grzech. A kiedy ktoś spełnia jakiś uczynek po Bożemu, niech nie oddziela go od swojej własnej woli. Kiedy czyn jest dobrowolny, wtedy należy go uznać za dobry i spodziewać się za ów dobry uczynek nagrody od Tego, o którym mówi Pismo, że ‘odda każdemu według uczynków jego’ (Mt 16:27). (św. Augustyn, „Traktaty o łasce”, str. 110-112)

wtorek, 27 grudnia 2011

Predestynacja według współczesnych kalwinistów

Pod notką "Obraz Boga u kalwinistów" w salonie24, jeden z komentatorów napisał:

Doktryna predestynacji zajmuje ok. 5 % tekstu cytowanych instytucji. Nie jest istotą kalwinizmu.
Pochodzi od Augustyna, o ile nie od Pawła, ale to sprawa intepretacji. Tomasz z Akwinu tez uznawał predestynację, bardzo podobna jak Kalwin za tymże Augustynem.
Większość współczesnych protestantów, w tym reformowanych nie wierzy w predestynację.

Autorem tego komentarza jest użytkownik IANUS. Napisał o sobie, że jest tłumaczem "Instytucji" Kalwina z łaciny, które to tłumaczenie ukaże się w przyszłym roku.

Od razu chciałem sprostować jego wypowiedź. Tak, predestynacja rzeczywiście była uznawana przez św. Augustyna i św. Tomasza. Jednak nie była to nauka podobna, ale bardzo różna od tej uznawanej przez Kalwina. Stwierdzenie IANUSa świadczy o niezrozumieniu nauki tych Świętych i Doktorów Kościoła. Jednakże w tym wpisie nie chcę mówić na temat predestynacji uznawanej przez Kościół katolicki, ale zgodnie z tytułem, o predestynacji nauczanej przez współczesnych kalwinistów. Bo o ile większość protestantów rzeczywiście nie wierzy w predestynację, to nie spotkałem ani jednego kalwinisty, które nie uznawałby jakiejś formy predestynacji (najczęściej jest to predestynacja podwójna), chociaż często różni się ona od tej opisanej przez Kalwina w "Institutiones". Pragnę to uczynić prezentując poglądy udzielającego się na Frondzie pastora Pawła Bartosika. Oto fragment dyskusji z nim na jego blogu pod wpisem: "Do którego Boga jesteś podobny?":


PB: Kiedy więc jego wyznawca bije pokłony przed obiektem swojej czci, a więc w momencie, kiedy rzekomo jest najbliżej swojego boga, staje się do niego najbardziej niepodobny!

PK: A co można powiedzieć o czcicielach boga, który jednych z góry wybiera do zbawienia, a innych na podstawie tak samo uprzedniego postanowienia do potępienia?

PB: wybacz, ale nie masz pojęcia o biblijnej nauce o wybraniu.

Nawiasem mówiąc chcesz powiedzieć, że np. Św. Augustyn wierzył w "boga", a nie w Boga?

Nie wiem czy orientujesz się, ale przez długi czas to właśnie augustiańska (Pawłowa) nauka o łasce i wybraniu dominowała również w Twoim kościele.

Polecam:
- Traktaty o łasce - Św. Augustyna
- Bóg nam nic nie jest dłużny - L. Kołakowskiego
- Kanony Synodu w Orange z 529 r.

http://www.literatura.hg.pl/orange.htm


Chyba nie powiesz, że kościół zbłądził :)


PK: Taki osąd łatwo jest wydać. Trudniej udowodnić.

Nic nie wiem na temat, że św. Augustyn wierzył w podwójną predestynację. Ty coś wiesz?

Kościół do dzisiaj uznaje predestynację, ale nigdy nie była to nauka o podwójnej predestynacji.

Kościół nie zbłądził.
- Traktaty o łasce – nie czytałem. Jeśli zawiera twierdzenie, że Pan Bóg uprzednim wyrokiem przeznaczył jednych do zbawienia, a innych do potępienia, to proszę zacytuj.

Synod w Orange z 529 roku nie tylko, że nie zatwierdził nauki o wybraniu do potępienia, ale potępił takie stanowisko jako herezję. Z podsumowaniu kanonów jest takie stwierdzenie:

"Nie tylko, że nie wierzymy, że ktokolwiek został przeznaczony do złego mocą Bożą, ale stwierdzamy z całkowitym obrzydzeniem, że jeśli są tacy, którzy chcą wierzyć w coś tak złego, to są wyklęci."

A zdanie bezpośrednio je poprzedzające mówi o ... synergizmie zbawczym.

Teraz porównajmy je do nauki Kalwina:

"Przez predestynację rozumiemy wieczny dekret Boga, którym sam zadecydował, co ma się stać w odniesieniu do każdego człowieka. Wszyscy nie są stworzeni na tych samych warunkach, ale cześć jest przeznaczona do życia wiecznego, inni na potępienie; i konsekwentnie, jako taki został stworzony dla jednego lub drugiego przeznaczenia, mówimy, że został przeznaczony do życia lub do śmierci." ("Institutiones", księga III, rozdział 21, punkt 5. Jest to moje tłumaczenie angielskiego tekstu wziętego ze strony: http://www.ccel.org/ccel/calvin/institutes.v.xxii.html

Dalej uważasz, że kanony Synodu w Orange potwierdzają podwójną predestynację?

PS. Zarzucasz mi nieznajomość biblijnej nauki o łasce i historii Kościoła, a sam wykazujesz się nieznajomością, albo brakiem zrozumienia tekstów, które przywołujesz na poparcie swoich argumentów.

PB: Tak to jest tak się czyta bez zrozumienia. Placyd natrafił na podsumowanie kanonów Synodu w Orange i stwierdził, że ów synod potępił naukę o Bożym wybraniu do zbawienia (predestynację). Jaki fragment rzekomo o tym mówi? Cytuję:

"Nie tylko, że nie wierzymy, że ktokolwiek został przeznaczony do złego mocą Bożą, ale stwierdzamy z całkowitym obrzydzeniem, że jeśli są tacy, którzy chcą wierzyć w coś tak złego, to są wyklęci. Wierzymy również i wyznajemy dla swojego pożytku, że w każdym dobrym uczynku to nie my podejmujemy inicjatywę a następnie pomaga nam Bóg przez swoje miłosierdzie, ale to Bóg sam inspiruje nas zarówno do wiary w Niego, jak i do miłości ku Niemu bez jakichkolwiek wcześniejszych dobrych uczynków z naszej strony zasługujących na nagrodę."

Tylko o czym ten tekst mówi? Mówi, że potępienie człowieka NIE JEST spowodowane Bożym dekretem. Człowiek ginie na wieki z powodu WŁASNYCH grzechów. Nie ma on żadnego usprawiedliwienia ani wymówki ("Boże to była Twoja decyzja").

Zatem wybranie ku zbawieniu oraz potępienie człowieka (pozostawienie go w grzechach) nie są w Piśmie Św. SYMETRYCZNE jak przedstawia kalwinizm Placyd Koń. Najłatwiej jest polemizować z demonem, którego się samemu tworzy. Wiele napięć, problemów i niewygodnych pytań można w ten sposób uniknąć. Tyle, że Boże Słowo stoi nadal niewzruszone.

Świadectwo Pisma jest jasne mimo iż oczy niektórych nie chcą go dostrzec, a wola przyjąć.

"w nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem jego; w miłości (5) przeznaczył nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa według upodobania woli swojej" (Efezjan 1:3-4),

"Poganie słysząc to, radowali się i wielbili Słowo Pańskie, a wszyscy ci, którzy byli przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli." Dz. Ap. 13:48

"Gdy zaś zapragnął przenieść się do Achai, bracia zachęcili go i napisali do uczniów, aby go przyjęli; gdy tam przybył, pomagał wielce tym, którzy dzięki łasce uwierzyli" - Dz. Ap. 18:27

"(...) i jak nadzwyczajna jest wielkość mocy Jego wobec nas, którzy wierzymy dzięki działaniu przemożnej siły jego" - Efezjan 1:19

"Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; (9) nie z uczynków, aby się kto nie chlubił." - Efezjan 2:8-9

"Albowiem Bóg to według upodobania sprawia w was i chcenie i wykonanie. " - Filipian 2:13

"ale to, co u świata głupiego, wybrał Bóg, aby zawstydzić mądrych, i to, co u świata słabego, wybrał Bóg, aby zawstydzić to, co mocne, i to, co jest niskiego rodu u świata i co wzgardzone, wybrał Bóg, w ogóle to, co jest niczym, aby to, co jest czymś, unicestwić, aby żaden człowiek nie chełpił się przed obliczem Bożym. " 1 Koryntian 1:27-29

"My jednak powinniśmy dziękować Bogu zawsze za was, bracia, umiłowani przez Pana, że Bóg wybrał was od początku ku zbawieniu przez Ducha, który uświęca, i przez wiarę w prawdę. " - 2 Tesaloniczan 2:13

"Nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który mnie posłał, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym." - Ew. Jana 6:44


PK: Teraz moja wypowiedź, w której zawarłem fragment powyższej wypowiedzi pastora, na którą następnie daję odpowiedź:


PB: "Tak to jest tak się czyta bez zrozumienia. Placyd natrafił na podsumowanie kanonów Synodu w Orange i stwierdził, że ów synod potępił naukę o Bożym wybraniu do zbawienia (predestynację)."


PK: Placyd przeczytał całość, a nie tylko podsumowanie. Nie przekręcaj tego, co napisałem, a jest trochę wyżej. Napisałem, że Synod w Orange potępił podwójną predestynację, którą nauczał Jan Kalwin, nie zaś, że potępił predestynację.

................................

PB: "Tylko o czym ten tekst mówi? Mówi, że potępienie człowieka NIE JEST spowodowane Bożym dekretem. "


PK
: No właśnie. Czyli inaczej niż twierdził to Jan Kalwin w przytoczonych przeze mnie fragmentach „Institutiones”.

................................

PB: Zatem wybranie ku zbawieniu oraz potępienie człowieka (pozostawienie go w grzechach) nie są w Piśmie Św. SYMETRYCZNE jak przedstawia kalwinizm Placyd Koń.

PK: Nie mam problemów zgodzić się z brakiem symetrii. Jednak nie zgadzam się z takim jej ukazaniem. Bo pozostawienie w grzechach przy założeniu całkowitej niemocy człowieka, równoznaczne jest z pozytywnym potępieniem człowieka. Pan Bóg daje każdemu szansę. Nie dlatego, że musi; nie dlatego, że jest coś komuś dłużny, ale dlatego, że tak chce. Bo jest Miłością. Bo jest Miłosierdziem. Bo jest sprawiedliwością. Bo gdyby nie dał, a człowiek sam sobie pomóc nie może, to praktycznie oznaczałoby to potępienie przez odmowę pomocy. I potępiony w ten sposób mógłby powiedzieć: „Przecież wiedziałeś, że sam z siebie nie mogłem nic, a przecież mi nie pomogłeś”. Nie, nawet i tego nie będzie mógł powiedzieć idący na potępienie. Pan Bóg uczynił wszystko, aby każdy mógł dostąpić zbawienia. I jeśli ktoś z tego nie skorzysta, to będzie tylko jego własna wina, a nie fakt, że Pan Bóg pozostawił go w grzechach, bo nie zechciał mu pomóc.

Gdyby Pan Bóg pozostawił niektórych w grzechach, bo nie chciał im pomóc, to Pismo św. mówiłoby nieprawdę stwierdzając:

„Jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy”. (1 Tm 2:3-4 BT)

„Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy - bo niektórzy są przekonani, że Pan zwleka - ale On jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia” (2 P 3:9 BT).

Nie tylko, że Pan Bóg pragnął i pragnie zbawienia wszystkich, ale uczynił w tym celu wszystko, co mógł, bo nawet:
„… Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3:16 BT).

Pan Bóg dając swego Pierworodnego, dał WSZYSTKO, co miał, i uczynił wszystko, co mógł, aby każdy mógł być zbawiony.

A wracając do „symetrii”. To, co przedstawiłem, to nauka Jana Kalwina. Chyba nie zaprzeczysz, że jest tam obecna owa SYMETRIA, o której tu mówimy. W taką symetrię wierzą niektórzy z Twoich komentatorów, a w odejściu od nauki Kalwina widzą upadek współczesnego protestantyzmu.

.....................................

PB: Najłatwiej jest polemizować z demonem, którego się samemu tworzy.

PK
: Rzecz w tym, że nie musiałem go tworzyć. Ów demon pochodzi z pism Jana Kalwina.

......................................

PB: Wiele napięć, problemów i niewygodnych pytań można w ten sposób uniknąć. Świadectwo Pisma jest jasne mimo iż oczy niektórych nie chcą go dostrzec, a wola przyjąć.
"w nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem jego; w miłości (5) przeznaczył nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa według upodobania woli swojej" (Efezjan 1:3-4),
(...)

PK
: Wierzę w predestynację, jednak nie w predestynację podwójną. Ani też w to, że potępieni idą na potępienie, dlatego że Pan Bóg odmówił im swojej łaski (pomocy).

Postscripitum: Nauka o predestynacji jest nauką Biblii i Kościoła katolickiego. Najlepszą jaką znam książkę na ten temat napisał dominikanin, o. Reginald Garrigou-Langrange, promotor późniejszego papieża: "Predestination. The meaning of Predestination in Scripture and the Church".

poniedziałek, 26 grudnia 2011

A Słowo ciałem się stało...

Boże Narodzenie - urodziny Chrystusa

Myślę, że wszyscy lubimy obchodzić urodziny. Chociaż pewnie z reguły nasza radość jest większa, kiedy kończymy 18-ty rok życia, niż gdy są to na przykład 40-te, 50-te, czy dalsze urodziny. Bo o ile te pierwsze są wyglądane z niecierpliwością, te następne już mniej, bo uświadamiają nam nasze przemijanie. Nie zmienia to jednak faktu, że jest w nas pragnienie, aby uczcić urodziny kochanej osoby. Zapraszamy gości, przygotowujemy coś niecodziennego, aby uczcić jubilata. Dzisiaj wspominamy szczególne urodziny, bo Jubilat jest szczególny. To sam nasz Pan Jezus Chrystus, Boży Syn, a nasz Zbawiciel, którego przyjście na świat świętujemy w sposób tak uroczysty. Odwieczny stał się jednym z nas; Słowo Boga stało się ciałem i zamieszkało między nami. Ten, który nie podlega żadnym ograniczeniom przyjął ludzkie ciało, a wraz z nim ograniczenia czasu i przestrzeni. To już ponad dwa tysiące lat temu według naszej ziemskiej rachuby czasu. Dla uczczenia tego faktu klękamy w czasie Credo na słowa mówiące o Jego wcieleniu.

Mamy dość mocne przesłanki, że 25 grudnia jest historyczną datą urodzin Pana. Pisał o tym Hiob. A jeśli nawet Pan Jezus urodził się w innym dniu, nie zmienia to faktu, że Boże Narodzenie jest wydarzeniem historycznym, czyli takim, które miało miejsce w historii. Zatem celebrujemy historyczne wydarzenie. Podkreślają to Ewangelie według św. Mateusza i św. Łukasza. Fragmenty tej ostatniej są używane w czasie Mszy św. o północy, tzw. Pasterki, i Mszy św. o świcie. W Ewangelii według św. Łukasza mamy do czynienia z opisem historycznego wydarzenia. Czytamy tam o spisie ludności, o cesarzu, o trudnościach w znalezieniu schronienia w mieście Betlejem, o pasterzach, itd.

Natomiast Prolog Ewangelii według św. Jana odczytywany podczas Mszy św. w ciągu dnia jest całkiem inny. Nie ma tam nic o rzeczach wspomnianych przeze mnie powyżej, które zostały opisane przez Łukasza. Może tylko znajdziemy aluzję do tego, że Maryja z Józefem w Betlejem nie znaleźli miejsca na przenocowanie.

O ile Łukasz pisze relację historycznych wydarzeń, Jan to przede wszystkim teolog. Nie znaczy to, że w Ewangelii według św. Łukasza nie ma refleksji teologicznej, czy też, że Ewangelia według św. Jana jest a-historyczna. Nie, raczej chodzi tu o różne priorytety i cele, które przyświecały Ewangelistom przy pisaniu Ewangelii. W tych różnych podejściach nie ma sprzeczności, ale uzupełnianie się.

Zacznijmy od św. Łukasza.

Zarówno w Ewangelii użytej w czasie Mszy św. o północy, jak i w tej o świcie wymieniona jest nazwa miasta, gdzie urodził się Pan Jezus. Jak wiadomo, “Betlejem", w hebrajskim “beth lehem”, oznacza “Dom Chleba”. W znaku chleba możemy dostrzec coś w rodzaju klamry spinającej całe życie Pana. Urodził się w Betlejem, czyli „Domu Chleba”, a pod koniec życia sam stał się Chlebem dla wielu. W ostatni wieczór przed swoją męką i śmiercią wziął chleb i podał swoim uczniom mówiąc: „Bierzcie i jedzcie. To jest Ciało Moje”. W elemencie chleba widzimy coś, co łączy początek i koniec ziemskiego życia naszego Zbawiciela.

Ale nie jest to jedyny element. Także wskazanie na żłóbek obecne zarówno w Ewangelii Pasterki, jak i w Mszy św. o świcie. Pan Jezus po urodzeniu został położony w żłóbku. Tak odnaleźli Go pasterze. Żłóbek to miejscu, gdzie owieczki znajdowały paszę. Możemy to wyjaśnić alegorycznie na dwa sposoby:

- żłóbek, miejsce gdzie pasterze karmili swoje baranki, jest aluzją, że Ten, który został w nim położony, sam stał się Barankiem Bożym gładzącym grzechy świata; słowa, które słyszymy w czasie Mszy św. I druga interpretacja, która podoba mi się bardziej:

- Ten, który po swoim urodzeniu został złożony w żłobie, przed swoją śmiercią stał się pokarmem dla swoich owieczek. Zatem w znaku żłobu możemy dostrzec drugi element łączący początek ziemskiego życia Pana Jezusa z jego końcem.


Teraz Ewangelia według św. Jana.

W tej Ewangelii możemy odnaleźć inny element łączący początek i koniec publicznej działalności Pana. Pierwszym znakiem był cud przemiany wody w wino na weselu w Kanie Galilejskiej. Ostatnim znakiem był Jego cud przemiany wina w swoją Krew.

Zauważmy, że te znaki: chleb i wino zostały użyte przez Pana w czasie Ostatniej Wieczerzy, są również używane podczas Mszy św. W czasie każdej Mszy św. Pan Jezus staje się obecny na ołtarzu – poeta powiedziałby, że na eucharystycznym Ołtarzu Pan się rodzi. Z kolei rozdzielenie postaci chleba i wina symbolizuje Jego śmierć tak, jak oddzielenie krwi od ciała oznacza śmierć. W końcu, na ołtarzu Pan Jezus zmartwychwstaje. I dokładnie takie, to znaczy zmartwychwstałe Ciało Pana Jezusa przyjmujemy w Komunii św. I wtedy nasze Ciało staje się Betlejem – Domem Chleba, bo przychodzi do niego Chleb żywy. I właśnie o takie Boże Narodzenie chodzi Panu Bogu.

W Prologu odczytanym w czasie Mszy św. w dzień słyszymy m.in. takie słowa:

„A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy”
(J 1:14 BT). Słowa budzące zdziwienie. Grota czy stajenka, miejsce, gdzie trzyma się zwierzęta, żłób, pasterze, pogardzani i uważani za nieczystych. Takie są okoliczności, w których Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami. Gdzie zatem ta chwała? O jakiej chwale mówi Ewangelista? O chwale, którą Jednorodzony Syn otrzymuje … od ludzi? Nie, od Ojca.

Coś podobnego powtarza się, gdy w Ewangelii według św. Jana mowa o ukrzyżowaniu Pana. Wywyższenie na krzyżu u Jana jest także wywyższeniem w chwale. Jak to wytłumaczyć? Wydaje się, że najlepszym wytłumaczeniem jest takie: że wtedy, kiedy Pan ukrywa swą chwałą i po ludzku patrząc, wydaje się, że doznaje poniżenia, jak to miało miejsce w Jego narodzeniu czy krzyżowej śmierci, właśnie wtedy doznaje chwały od Ojca.

Także w Eucharystii Pan otoczony jest chwałą. Właśnie przez to, że ją ukrywa. Bo ukrywa nie tylko swoje bóstwo, ale także i człowieczeństwo. I narażony jest na profanację i świętokradztwo przez niegodne przyjęcie. A jednak, kiedy wierzymy, że pod postaciami chleba i wina On rzeczywiście rodzi się na ołtarzu i z wiarą i czystym sercem przyjmujemy Jego ciało zmartwychwstałe, to nie tylko, że Boże Narodzenie powtarza się w nas, ale także otrzymujemy zadatek udziału w Bożej chwale.

Podsumowując:

Na Boże Narodzenie dekorujemy kościół, nasze domy. I ten zewnętrzny wystrój ma na celu pomóc nam przeżyć atmosferę Bożego Narodzenia; ma na celu niejako przenieść do Betlejem za czasów Cezara Augusta. I dobrze jest, że tak się dzieje. Taki przykład dał nam św. Franciszek organizując w Greccio pierwszą żywą szopkę prawie osiemset lat temu.

I chociaż w zewnętrznym przejawie żywa szopka jest bardziej podobna do tego, jak wyobrażamy sobie grotę w Betlejem, to jednak bardziej prawdziwe, bo istotne jest Boże Narodzenie, które dokonuje się w Eucharystii, w czasie każdej Mszy św., niezależnie od tego, czy jest sprawowana w sposób tak uroczysty, jak dzisiaj czy tzw. cicha Msza św. odprawiana przez kapłana bez udziału ludu w prywatnej kaplicy klasztornej. Dlaczego? Bo w czasie każdej Mszy św. przychodzi Pan w sposób sakramentalny, tzn. niewidoczny, ale rzeczywisty; przychodzi na ołtarz po to, aby mógł zamieszkać w nas. On narodził się w Betlejem, a w czasie Mszy św. staje się obecny na ołtarzu po to, aby Boże Narodzenie mogło powtórzyć się w nas.

„A Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami”
. Kiedy uczestniczymy w Eucharystii i przyjmujemy Komunię św., wtedy te słowa zyskują nowe znaczenie: Odwieczne Słowo staje się ciałem i zamieszkuje nie tylko między nami, ale w nas, i przez wiarę już teraz oglądamy Jego chwałę, „chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy”.

środa, 14 grudnia 2011

Obraz Boga u kalwinistów

Inspiracją to tego tekstu był wpis pastora Pawła Bartosika: „Do którego Boga jesteś podobny?” Wydaje się, że te dwa zdania dobrze wyrażają przesłanie całości

„’Allach’, ‘Jehowa’, jednoosobowy bóg ściśle monoteistycznych religii nigdy nie oddaje czci komuś innemu ani dla nikogo się nie poświęca. Kiedy więc jego wyznawca bije pokłony przed obiektem swojej czci, a więc w momencie, kiedy rzekomo jest najbliżej swojego boga, staje się do niego najbardziej niepodobny!”

Zapragnąłem pójść za logiką tego tekstu i zastosować ją do wierzących w podwójną predestynację. Co rozumiem przez podwójną predestynację? Pogląd Jana Kalwina, według którego bóg na podstawie uprzedniego dekretu przeznaczył jednych do zbawienia, a innych na potępienie[1]. Pragnę podkreślić słowo „uprzedniego”, czyli wcześniejszego od zaistnienia ludzi, a więc ich dobrych i złych czynów. Można by to porównać do mężczyzny, który zanim został ojcem, postanowił, że pierwsze dziecko będzie traktował jak najlepiej i dołoży wszelkich starań, aby się dobrze rozwijało i było szczęśliwe, natomiast nad drugim będzie się znęcał – zadawał mu wszelkie możliwe do wyobrażanie katusze. Brzmi to nieprawdopodobnie i zniechęcająco? Zgadzam się. A jednak są tacy, którzy wierzą w takiego … boga. Przy czym w odniesieniu do Boga trzeba to podnieść do niekończonej potęgi: szczęście zbawionych jest dla nas niewyobrażalne, tak samo, jak cierpienie potępionych. Do tego dochodzi porównania czasu trwania: w pierwszym przypadku, w przypadku naszego wymyślonego ziemskiego ojca (jeśli to imię można nadać takiemu okrutnikowi i sadyście) jest to jakiś czas skończony; w przypadku drugim jest to cała wieczność: zawsze - zawsze, nigdy - nigdy.

Zapytajmy: skoro są tacy, którzy wierzą w boga, który na mocy swego odwiecznego postanowienia dla swojej przyjemności przeznacza jednych do zbawienia, a innych również dla swojej przyjemności przeznacza na potępienie[2], to kiedy czciciele takiego boga są najbardziej niepodobni do niego? Wtedy, kiedy w jednym stopniu starają się o pomyślność i szczęście swoich dzieci. I dodajmy: i innych ludzi bez wyjątku, chociaż oczywiście w różnym stopniu. To znaczy, że jest czymś oczywistym, że nie poświęcą tyle samo uwagi dzieciom sąsiadów, co swoim, ale generalnie dobrze życzą wszystkim i chcą dobra wszystkich. Największym zaś dobrem jest zbawienie wieczne. A jednak, kiedy oni chcą, aby wszyscy ludzie byli zbawieni, stają się niepodobni do ich boga, który chce tego tylko dla wybranych, tak jak chce potępienia dla nie-wybranych. Dla swojej przyjemności.

Kiedy zaś czciciele boga Kalwina staliby się najbardziej podobni do obiektu ich czci? Właśnie wtedy, kiedy postępowałby jak ów wymyślony w naszym przykładzie ojciec. Przepraszam – potwór.

-----------------
[1] Przez predestynację rozumiemy wieczny dekret Boga, którym sam zadecydował, co ma się stać w odniesieniu do każdego człowieka. Wszyscy nie są stworzeni na tych samych warunkach, ale cześć jest przeznaczona do życia wiecznego, inni na potępienie; i konsekwentnie, jako taki został stworzony dla jednego lub drugiego przeznaczenia, mówimy, że został przeznaczony do życia lub do śmierci. (Jan Kalwin, „Institutiones”, księga III, rozdział 21, punkt 5. Jest to moje tłumaczenie angielskiego tekstu wziętego ze strony: http://www.ccel.org/ccel/calvin/institutes.v.xxii.html )

[2] Mówimy więc, że Pismo święte wyraźnie świadczy o tym, że Bóg w swoim wiecznym i niezmiennym planie określił raz na zawsze tych, których dla swojej przyjemności zechciał dopuścić do wiecznego zbawienia, i z drugiej strony tych, których dla swojej przyjemności przeznaczył do wiecznego potępienia. Uważamy, że to postanowienie, w odniesieniu do wybranych, opiera się jedynie na Jego miłosierdziu, bez odniesienia do zasług człowieka, podczas gdy ci, których skazuje na zagładę, są wykluczeni z dostępu do życia przez sprawiedliwy i wolny od wszelkich zarzutów, ale w tym samym czasie nieprzenikniony wyrok. (tamże, punkt 7).

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Biskup Sheen o Niepokalanym Poczęciu NMP

Załóżmy, że istniałeś wcześniej niż twoja matka, na sposób artysty, którego istnienie poprzedza jego obrazy. Następnie załóżmy, że posiadasz nieskończoną moc, aby uczynić twoją matkę taką, jaką sobie życzysz, tak jak wielki artysta jak Rafael posiada moc do zrealizowania swoich artystycznych wizji. Załóżmy więc, że posiadasz tę podwójną moc, jaką matkę stworzyłbyś dla siebie? Czy stworzyłbyś dla siebie taką matkę, która przyniosłaby ci wstyd jej niekobiecym postępowaniem czy takim, które sprzeciwia się godności macierzyństwa? Czy uczyniłbyś ją ze zmazą samolubstwa, które uczyniłoby ją odpychającą nie tylko dla ciebie samego, ale także dla twoich rówieśników? Czy dałbyś jej takie, czy w zewnętrznym czy wewnętrznym wymiarze, cechy, których wstydziłbyś się potem? Czy raczej uczyniłbyś ją najpiękniejszą z kobiet świata, i to zarówno, jeśli chodzi o zewnętrzne piękno, jak i też w wymiarze piękna duszy, taką, która promieniowałaby każdą cnotą, każdym przejawem życzliwości i współczucia i miłosierdzia; taką, która czystością życia, wielkością rozumu i serca byłaby inspiracją nie tylko dla ciebie, ale w równym stopniu także dla i dla wszystkich innych, tak, aby każdy patrząc na nią widział w niej uosobienie tego, co najlepsze w macierzyństwie?

Teraz zaś, jeśli ty, który jesteś niedoskonałą istotą, i dlatego nie posiadasz najbardziej precyzyjnej koncepcji piękna, pragniesz dla siebie najpiękniejszej i najbardziej godnej miłości z wszystkich matek, czy nie sądzisz, że nasz Błogosławiony Pan, który nie tylko istniał przed swoją Matką, ale także miał nieskończoną moc, aby uczynić Ją taką, jaką chciał, czy On na mocy swojej nieskończonej wiedzy o tym, co prawdziwie piękne, uczyniłby Ją mniej czystą i godną miłości niż ty uczyniłbyś swoją własną matkę? Jeśli ty, który brzydzisz się samolubstwem, uczyniłbyś ją bez zmazy tej przywary; ty, który czujesz wstręt do wszelkiej brzydoty, uczyniłbyś ją całą piękną, czy nie sądzisz, że tym bardziej Boży Syn, który nienawidzi grzechu, uczyniłby swoją Matkę bez najmniejszej skazy grzechem, i Ten, którzy brzydzi się moralną szpetotą, uczyniłby Ją niepokalanie piękną?

Za: http://www.columbia.edu/cu/augustine/a/mary.html#graceful

sobota, 10 grudnia 2011

Czy Pan Jezus modlił się do swojej Matki?

Dzień przed uroczystością Niepokalanego Poczęcia NMP odtworzyłem wiadomości wysłane przez „Zenit” z datą 6 grudnia – „Świat widziany z Rzymu”. Na samym dole był link do dzienniczka zapisanego przez służebnicę Bożą Luizę Picaretta. Drugim z kolei zapisem w tym dzienniczku był ten pochodzący z 15 sierpnia 1899 roku. Oto jego tłumaczenie:

Służebnica Boża skarżyła się Panu Jezusowi, że jeszcze nie dał jej zobaczyć Jej (tzn. Matki Bożej) święta w niebie ani usłyszeć pierwszej pieśni, którą aniołowie i święci w Niebie wyśpiewali dla uczczenia Matki Pana, gdy została wzięta do nieba. On zaś odpowiedział: „Pierwszą pieśnią, którą aniołowie i święci wyśpiewali na cześć Mojej Matki było ‘Zdrowaś Maryjo’, ponieważ w tej modlitwie są zawarte najpiękniejsze pochwały, Jej największy honor, i to pozdrowienie odnawia w Niej radość, którą Ona przeżywała, kiedy stała się Matką Boga”.

I teraz uwaga:

Dalej jest mowa o tym, że Pan Jezus ... odmówił tę modlitwę (!), a dokładnie pierwszą jej cześć ze służebnicą Bożą Luizą Picarettą.

Sprawdziłem jeszcze raz. Tak, tekst ma imprimatur Kościoła, to znaczy, że może być rozpowszechniany i nie zawiera niczego, co byłoby sprzeczne z nauką głoszoną przez Kościół katolicki. Czy z tego wynika, że Pan Jezus odmówił modlitwę do swej Matki? Nie, to byłaby niedorzeczność. Pan Jezus pozdrowił Ją słowami Pozdrowienia Anielskiego zapisanego na kartach Biblii. Czy to jednak nie przesada? Już myślę o protestantach, którzy tu pewnie zobaczą potwierdzenie, że katolicy oddają cześć boską Matce Pana biorąc przykład z … Bożego Syna, który modli się do swojej Matki. A jednak właśnie Pismo św., które jest przecież ich najwyższym autorytetem zawiera potwierdzenie, że służebnica Boża nie pomyliła się.

Dzięki jej odważnemu, a nawet prowokacyjnemu zapisowi zauważyłem coś, co do tej pory umykało mojej uwadze, a przecież czytałem i słyszałem opis sceny zwiastowania z pierwszego rozdziału Ewangelii według św. Łukasza setki razy. Dopiero wtedy dotarł do mojej świadomości zwrot, którym zaczyna się Ewangelia w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP:

„W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię”
(Łk 1:26-27 BT). To Bóg był Tym, który posłał anioła Gabriela. A on mówił nie od siebie, ale przekazał słowa, które Bóg mu polecił. Wynika z tego, że przez anioła sam Bóg pozdrowił Niepokalaną pozdrowieniem, zwanym anielskim. A dokładnie pierwszą częścią tego Pozdrowienia, ponieważ druga część zawiera prośbę skierowanej do Matki Pana o modlitwę za grzesznymi "teraz i w godzinę śmierci" i jest prośbą wyrażaną przez nas, grzesznych ludzi.

Podsumowaniem niech będzie takie stwierdzenie: Odmawiając „Zdrowaś Maryjo” wychwalamy Maryję pochwałami, którymi Bóg i całe niebo pozdrowiło Ją w chwili Zwiastowania i wniebowzięcia, pośrednio wyznajemy Jej Niepokalane poczęcie, Jej aktywny udział w zbawieniu dokonanym przez Pana, oraz prosimy, aby ono stało się także naszym udziałem „teraz i w godzinę naszej śmierci”, to znaczy w wieczności, bo jaka śmierć taka wieczność. Odmawiając „Zdrowaś Maryjo” odmawiamy modlitwę, która w niebie wzięła swój początek i do nieba prowadzi tych, którzy ją odmawiają.